Zacznę od postawienia sprawy jasno: uwielbiam moją pracę.
Kiedy po raz setny wchodzę do kościoła – czy to w Łodzi, czy w okolicznych miejscowościach – i bezbłędnie przewiduję, w którym momencie najlepiej się ustawić, by złapać idealny kadr, czuję ogromną satysfakcję. Podobnie jest, gdy podczas sesji w studiu fotograficznym jednym ruchem lampy wydobywam z twarzy dokładnie te rysy i emocje, o które mi chodziło.
To świetny, kreatywny zawód. Gdyby czynsz za lokal, ZUS i raty za sprzęt dało się opłacić uściskiem dłoni i dobrą kawą, pewnie w ogóle nie rozmawialibyśmy o cennikach za sesje zdjęciowe.
Żyjemy jednak w realiach, w których za jakość, pewność i profesjonalne zaplecze techniczne trzeba po prostu zapłacić.
Czasem, gdy przesyłam wycenę reportażu z chrztu czy sesji, słyszę to powracające pytanie: „Panie Pawle, dlaczego to tyle kosztuje? Przecież to tylko godzina w kościele” albo „To przecież tylko kilkadziesiąt minut w studiu i raptem kilka ujęć”.
Zupełnie mnie to nie dziwi. Patrząc z boku, praca fotografa wygląda dość prosto. Facet z aparatem przyjeżdża na miejsce, wie, gdzie stanąć, naciska guzik, uśmiecha się i wraca do domu. Szybka i czysta robota. Prawda jest jednak taka, że ta pozorna lekkość to bezpośredni efekt lat doświadczenia. Kiedy praca profesjonalisty wygląda na łatwą, to znaczy, że facet po prostu wie, co robi. To, co widzicie na zleceniu, to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwa praca – i koszty, których nie widać na pierwszy rzut oka – zaczyna się zupełnie gdzie indziej.
Niezależnie od tego, czy spotykamy się na fotografowaniu chrztu, komunii, czy u mnie w studiu na sesji rodzinnej, ta mityczna „godzina zdjęciowa” to zaledwie rozgrzewka. Kiedy Wy po uroczystości siadacie do obiadu, albo po udanej sesji wracacie do domu, ja siadam przed monitorem.
Zrzucam setki plików i zaczynam żmudną selekcję. Odrzucam zamknięte oczy, dziwne miny czy pomyłki. Potem wchodzę w etap postprodukcji, który pochłania najwięcej czasu. W reportażu okolicznościowym walczę z trudnym, mieszanym światłem świątyń, by oddać naturalne kolory. Z kolei po sesjach studyjnych i plenerowych skupiam się na starannym retuszu, czyszczeniu tła i nadawaniu zdjęciom tego konkretnego, szlachetnego klimatu. Do każdej godziny z aparatem musicie doliczyć kilka godzin mojej pracy przed ekranem.
Jest też kwestia zaplecza, o którym rzadko się mówi. Mógłbym pracować na tanim, amatorskim sprzęcie, ale to od razu odbiłoby się na jakości Waszych zdjęć. Aby swobodnie fotografować w ciemnych wnętrzach bez uderzania Wam po oczach lampą błyskową, używam jasnych, profesjonalnych obiektywów.
Moje studio to nie tylko aparat – to precyzyjne lampy, modyfikatory światła, tła, a także tak prozaiczne sprawy, jak koszty utrzymania i ogrzania samego lokalu. Narzędzia, którymi pracuję, kosztują tyle, co bardzo przyzwoity samochód, i nieustannie wymagają serwisu.
Ale wiecie, za co tak naprawdę płacicie najwięcej? Za absolutny brak niespodzianek.
Decydując się na mnie, kupujecie swój własny, święty spokój. Pracując od lat jako fotograf w Łodzi i okolicach, byłem już na setkach uroczystości. Wiem dokładnie, z której strony ołtarza stanąć, żeby nie zirytować księdza, a jednocześnie mieć najlepszy widok na Was. Wiem, jak poprowadzić sesję w studiu, żeby dwulatek, który właśnie ma gorszy dzień, ostatecznie spojrzał w obiektyw z zaciekawieniem. Nie panikuję, gdy na sali nagle zgaśnie światło, bo mam przy sobie sprzęt, który sobie z tym poradzi.
Płacicie też za obsesję na punkcie bezpieczeństwa. Moje aparaty zapisują każde zrobione Wam zdjęcie podwójnie – na dwóch niezależnych kartach pamięci, dokładnie w momencie wciśnięcia migawki. Jeśli elektronika zawiedzie, Wasze wspomnienia i tak są bezpieczne. Zawsze mam przy sobie zapasowe body, zapasowe obiektywy i oświetlenie.
Zawsze znajdziecie na rynku kogoś, kto zrobi te zdjęcia taniej. Pytanie tylko, z czego ta osoba musiała zrezygnować, żeby zaoferować taką kwotę. Z zapasowego sprzętu? Z legalnego oprogramowania do obróbki? Z opłacenia rachunków za ciepłe studio, w którym przebieracie dziecko? A może po prostu ze swojego doświadczenia?
Niektórych momentów nie da się powtórzyć. Nie zagracie chrztu po raz drugi, a Wasze dzieci rosną w mgnieniu oka. Jestem profesjonalistą, który bierze odpowiedzialność za to, by oddać Wam materiał, do którego będziecie wracać z dumą. I właśnie dlatego dobra fotografia okolicznościowa czy profesjonalna sesja zdjęciowa nie może kosztować groszy. Świadomość, że powierzyliście swoje wspomnienia w pewne ręce, jest po prostu bezcenna.
Paweł Otto Pracownia Fotograficzna
90-606 Łódź, ul 6-go Sierpnia 1/3 lok 9
tel.: 606 438 810
NIP: 947-146-33-42