Tak. Fotograf może przeszkadzać w trakcie chrztu. Co więcej – nieodpowiednia osoba z aparatem może sprawić, że zamiast w spokoju przeżywać ten ważny moment, będziecie czuć narastające zażenowanie.
Zapewne każdy z nas był kiedyś świadkiem podobnej sceny: zapada uroczysta cisza, ksiądz zaczyna modlitwę, a nagle tuż przed ołtarz wkracza człowiek z obiektywem. Słychać głośne, mechaniczne „klak-klak-klak” migawki, a po kościele rozchodzą się oślepiające błyski flesza. Chrzestni mrużą oczy, ksiądz rzuca wymowne spojrzenia, a rodzice najchętniej zapadliby się pod ziemię.
To właśnie ten obraz sprawia, że wielu z Was waha się przed rezerwacją terminu. I jest to obawa w pełni uzasadniona.
W tym miejscu musimy jednak nakreślić bardzo grubą linię. Opisany wyżej koszmar to domena amatorów lub osób, które nie czują specyfiki fotografii sakralnej. Świadomy fotograf reportażowy pracuje na zupełnie innych zasadach – jego głównym celem, zaraz obok zrobienia świetnych zdjęć, jest pozostanie niezauważonym.
Jak to wygląda z mojej perspektywy jako profesjonalisty?
Tryb całkowitej ciszy: Sprzęt, z którego dziś korzystam, daje możliwość włączenia całkowicie bezgłośnej migawki elektronicznej. Zero klikania, zero rozpraszania uwagi. Mogę stać metr od Was, a nikt nawet nie usłyszy, że właśnie powstaje zdjęcie.
Koniec z ołtarzową dyskoteką: Wrzucanie mocnego błysku w ciemne wnętrze kościoła niszczy cały klimat i irytuje wszystkich dookoła. Pracuję na bardzo jasnych obiektywach, dzięki którym potrafię „wyciągnąć” naturalne światło ze świec czy kościelnych witraży, nie używając flesza lub robiąc to w sposób absolutnie niedostrzegalny.
Choreografia liturgii: Dokument z Kurii uprawniający do fotografowania to nie jest tylko formalność. To gwarancja dla Was i dla księdza, że znam przebieg mszy. Wiem, z której strony ołtarza nie wolno mi przejść i kiedy bezwzględnie usunąć się w cień z szacunku do trwającej modlitwy.
Paradoksalnie, to rzadko wynajęty fotograf jest największym generatorem chaosu. Bardzo często prawdziwe zamieszanie wprowadzają... sami goście próbujący uchwycić moment smartfonem z drugiego rzędu.
Decyzja o zatrudnieniu fotografa to pierwszy krok. Drugim jest odpowiednie przygotowanie otoczenia. Przygotowałem dla Was krótki poradnik z kilkoma sprawdzonymi zasadami. Jeśli wprowadzicie je w życie, gwarantuję, że ceremonia przebiegnie idealnie.
1. Wprowadźcie zasadę "Odłożonych Telefonów" (Unplugged Ceremony) W dobie smartfonów niemal każdy czuje potrzebę udokumentowania ważnej chwili. Efekt? W kluczowym momencie polewania główki dziecka wodą, z ławek wyrasta las rąk z telefonami. Często zasłaniają one widok nie tylko mi, ale przede wszystkim dziadkom czy reszcie rodziny. Jak to rozwiązać? Poproście rodzinę (np. przy wręczaniu zaproszeń lub tuż przed wejściem do kościoła), by schowali telefony na czas mszy. Powiedzcie wprost: "Zatrudniliśmy profesjonalistę, który o wszystko zadba. Bardzo nam zależy, żebyście ten jeden raz po prostu byli tu z nami, a nie patrzyli na chrzest przez ekrany". To naprawdę działa, a goście często czują po prostu ulgę.
2. Ksiądz to Wasz sprzymierzeniec – uprzedźcie go Duchowni różnie podchodzą do fotografów, często właśnie przez złe doświadczenia z amatorami. Jak to rozwiązać? Podczas spisywania aktu chrztu w kancelarii lub w zakrystii przed mszą, wspomnijcie krótko: "Będzie z nami profesjonalny fotograf, posiada uprawnienia i legitymację z Kurii". To jedno zdanie sprawia, że ksiądz od razu zmienia nastawienie na bardziej przychylne, wiedząc, że ma do czynienia z kimś, kto szanuje miejsce, w którym się znajduje.
3. Zapomnijcie, że tam jestem Najgorsze, co możecie zrobić dla swoich zdjęć z chrztu, to stresować się moją obecnością i sztucznie uśmiechać się do obiektywu w trakcie mszy. Jak to rozwiązać? Po prostu mnie ignorujcie. Skupcie się na swoim dziecku, słuchajcie słów księdza, rozmawiajcie szeptem z chrzestnymi. Najpiękniejsze, najbardziej wzruszające kadry to te niepozowane. Kiedy przestaniecie zwracać na mnie uwagę, obiecuję, że uchwycę najprawdziwsze emocje tego dnia.
4. Dziecko dyktuje warunki (i to jest okej!) Maluch może zapłakać w kulminacyjnym momencie, wypluć smoczek albo zasnąć w najmniej oczekiwanej chwili. Rodzice często się tym stresują, próbując za wszelką cenę uspokoić dziecko "do zdjęcia". Jak to rozwiązać? Pozwólcie dziecku być dzieckiem. Płaczący maluch w ramionach uspokajającej go mamy to piękny, prawdziwy i pełen czułości kadr. Nie oczekujcie perfekcji – prawdziwe życie jest znacznie ciekawsze.
Decyzja o zatrudnieniu fotografa na chrzest nie musi oznaczać rezygnacji ze skupienia i duchowego wymiaru uroczystości. Kluczem jest po prostu wybór odpowiedniego człowieka i odrobina przygotowań logistycznych. Jeśli zatrudnicie kogoś, kto rozumie te zasady, zyskacie nie tylko wspaniałą pamiątkę, ale przede wszystkim – komfort i obecność w najważniejszych chwilach.
Paweł Otto Pracownia Fotograficzna
90-606 Łódź, ul 6-go Sierpnia 1/3 lok 9
tel.: 606 438 810
NIP: 947-146-33-42